Reklama
  • Środa, 9 września 2015 (15:05)

    Zakochany nastolatek. Rady dla rodziców

Każdy rodzic się tego spodziewa. I każdy jest w głębi duszy trochę zaskoczony, gdy to się w końcu stanie. Jak to? To już?! Moje dziecko jest zakochane! Tekst: Anna Harabin

Dotychczas kochał tylko was, swoich rodziców. Czasem rodzeństwo, jeśli posłusznie trzymało się z dala od jego pokoju. A teraz pojawił się jeszcze ktoś. Tajemnicza ona, która sprawia, że twój syn nie rozstaje się ze swoim smartfonem i podejrzanie często się rumieni, gdy twój mąż cię przytula.

Albo tajemniczy on, przez którego twoja córka z dnia na dzień nie ma się w co ubrać, próbuje odgadnąć, ile kalorii ma plasterek kiwi, i katuje sąsiadów romantycznymi balladami.

Reklama

Pierwsza miłość to ważny moment w życiu twojego dziecka. I wyzwanie dla rodziców.

Uczucie o sile tsunami

Jeśli uważasz, że to, co się dzieje z twoją córką czy synem, nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością, to masz rację. Ale dla dziecka to, co w danym momencie czuje, jest bardzo realnym i silnym emocjonalnie doświadczeniem.

Coś takiego przydarzyło mu się przecież po raz pierwszy i najczęściej nie bardzo wie, co z tym zrobić. Tym bardziej że nastoletnia miłość to prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

Jest w niej pasja, ale i lęk, ogromne oczekiwania i bolesne rozczarowania, radość i zawstydzenie, akceptacja i odrzucenie.

Pamiętasz silną falę, która zmiotła cię kiedyś z nóg podczas wakacyjnej kąpieli w morzu? To samo dzieje się z twoim nastolatkiem: znienacka zalewa go fala hormonów i endorfin, gdy wchodzi do klasy nowa koleżanka czy kolega.

Jakby tego było mało – jest on akurat w takim momencie rozwoju, w którym szuka nowej „dorosłej” tożsamości. Z uroczego przedszkolaka-przylepy, przez szkolnego łobuziaka, staje się nagle wersją mini dorosłego człowieka.

Zaczyna w sobie szukać odpowiedzi na pytania: jaki jestem, czego chcę, kogo lubię i dlaczego. Zatem nie dość, że walczy z „falą”, to walczy też ze sobą.

W nastoletniej miłości nie ma sensu szukać też realizmu. Twoja córka może wrócić z zielonej szkoły obłędnie zakochana w chłopcu, od którego usłyszała podczas śniadania: „podasz mi dżem?”.

Zdaniem psychologów nastolatki idealizują swoich pierwszych partnerów, przypisując im cechy, które same cenią i podziwiają, albo których potrzebują, nie weryfikując przesadnie, czy przedmiot pożądania rzeczywiście owe cnoty posiada.

Ta miłość rozgrywa się głównie w głowie – to tam całymi godzinami twoje dziecko fantazjuje o rzeczach czy sytuacjach, które prawdopodobnie nigdy się nie zrealizują. I to tam żyje osoba, w której twoje dziecko jest zakochane.

Dlatego nie próbuj zrozumieć, co twoja córka widzi w tym dukającym nieskładnie chłopcu w za luźnych spodniach. Przyjmij, że widzi to, co chce widzieć. I nie masz na to żadnego wpływu.

Nie zniechęcaj, nie wyśmiewaj

Zakochany nastolatek w domu to emocjonalne wyzwanie dla rodziców. Bardzo wielu z nich reaguje na tę nową sytuację lekkim rozbawieniem, czasem dumą, ale bardzo często także lękiem.

Większość z nas dobrze pamięta przepłakane wieczory, gdy kolonijna miłość niespodziewanie przestała odpisywać na listy. To nie była prawdziwa miłość, ale smutek i tęsknota były aż nadto prawdziwe.

Kochamy swoje dzieci i nie chcemy, by ktoś je ranił. Czasem boimy się, że nowy chłopak czy dziewczyna mogą mieć na dziecko zły wpływ. No i jeszcze ten seks. Patrząc na syna czy córkę, jak wcinają na śniadanie kanapki z nutellą umazani czekoladą aż po brwi, nie myślimy, że patrzymy na kogoś, kto za chwilę zacznie odkrywać swoją seksualność.

Tymczasem około 20 proc. 15-16-latków ma już za sobą inicjację seksualną. Te wszystkie obawy sprawiają, że czasem popełniamy jeden z trzech podstawowych błędów. Próbujemy na przykład zniechęcić dziecko do nowej dziewczyny czy chłopaka.

Najczęściej manipulacją – krytykując na każdym kroku wygląd, zachowanie czy inteligencję wybranka. Czasem próbujemy działać strategicznie i wypełnić dziecku czas obowiązkami tak, by nie pozostawić ani chwili na randki.

Bywa też, że stosujemy prostą zasadę Kapulettich i Montekich, czyli nie, bo nie i już! Efekt nie jest może tak dramatyczny jak w „Romeo i Julii”, ale skuteczność wszystkich trików jest podobna. Czyli żadna.

Dlatego jeśli chcesz naprawdę zatroszczyć się o dziecko, spróbuj otworzyć się na nową sytuację i przyjaźnie przyjąć jego dziewczynę czy chłopaka. Jeśli będą spędzać czas w waszym domu – a będą to robić, jeśli będą się czuli komfortowo w waszym towarzystwie – będziesz miała pewną kontrolę nad sytuacją.

I nie odkładaj na wieczne jutro rozmowy o seksie! Błąd lekceważenia popełniamy najczęściej w poczuciu zagubienia. Pierwsza miłość nastolatka to także dla nas nowa sytuacja. Nie wiemy jeszcze, jak się z tym czujemy, więc... żartujemy.

Te wszystkie ko mentarze o szczeniackiej miłości, anonsowanie podczas rodzinnego obiadu rychłego wesela w rodzinie pozwalają rodzicom oswoić się z sytuacją, ale u dziecka rodzą zażenowanie oraz złość. Bo jego uczucia to poważna sprawa. I bardzo intymna.

Otwarta, pełna akceptacji i wsparcia postawa sprawi, że gdy miłość się skończy, a skończy się prawie na pewno, syn czy córka przyjdą do ciebie po pomoc.

Bo między innymi właśnie po to mają rodziców. Nie po to, by ich wiecznie chronili przed zdradą czy rozstaniem, lecz po to, by dali siłę do radzenia sobie z nimi.

Mądrze wspieraj w razie rozstania

Pierwsze poważne rozstanie czy porzucenie to chyba najtrudniejsza próba dla twojego nastolatka. Ale także dla ciebie. Aby pomóc dziecku i nie wpaść w pułapkę bagatelizowania emocji porzuconego nastolatka, warto pamiętać o kilku ważnych zasadach.

Przede wszystkim nie umniejszaj tego, co się dzieje z twoim dzieckiem. Powstrzymaj uśmiech, gdy słyszysz dramatyczne wyznania typu: „nie mogę bez niego żyć”, „już nigdy się nie zakocham”.

Nie dyskutuj z tym wprost – możesz nawiązać do historii ze swojego życia lub kogoś bliskiego, kto był w udanym związku, który z jakiegoś powodu się rozpadł, a dziś jest szczęśliwy w kolejnym. Nie przekonuj dziecka, że tak się stanie. Pokaż mu tylko, że to możliwe.

Mało który rodzic zdaje sobie też sprawę z tego, że chłopcy, jeśli naprawdę zaangażują się emocjonalnie w relację z dziewczyną, przeżywają porzucenie dużo silniej. Dlaczego? Bo jest w nich głód emocjonalnej bliskości, której za nic w świecie nie ujawnią przed kolegami.

Przed rodzicami, którzy mają w synu widzieć już „dorosłego”, też pewnie nie. Dziewczyna jest prawdopodobnie jedyną osobą, której młody chłopiec pokazuje wrażliwość i intymność. Dlatego nie daj się zwieść pozorom i bacznie obserwuj syna. Zwróć uwagę zwłaszcza na wycofanie albo ataki złości czy agresji.

Nastoletni chłopcy najczęściej tak próbują sobie radzić z sytuacją. Ten trudny dla dziecka moment to czas na pochwały. Dużo pochwał. Nie tylko u dzieci samoocena gwałtownie spada, gdy są odrzucane. Dorośli też znają to uczucie. Ale my potrafimy sobie z tym radzić.

Dlatego postaraj się częściej niż zwykle zwracać uwagę na zalety i mocne strony twojego dziecka. Mów wprost, że jest fajne, dobre, zabójczo przystojne i, zwyczajnie, jak bardzo się cieszysz, że ją lub jego masz.

Badania pokazują, że dużo lepiej z taką sytuacją radzą sobie dzieci, które poza „związkiem” miały inne zadania i cele w życiu. Dlatego spróbuj rozpoznać marzenia czy plany swojego dziecka i zachęcaj je do działania w tym kierunku.

Nawet jeśli wiesz, że wymarzona gitara po miesiącu wyląduje w kącie. I cały czas staraj się być obok, gdy twoje dziecko będzie się uczyć, jak leczyć złamane serce. By razem cieszyć się z faktu, że zrasta się dużo szybciej, niż sądziło.

Ciemna strona pierwszych miłości

✣ Pierwsza relacja bywa toksyczna. Przemoc w takich związkach może przybierać różne formy – od bardzo subtelnych po wyzwiska czy agresję fizyczną.

Co czwarty nastolatek doświadczył jakiejś formy presji psychicznej ze strony swojej drugiej połowy (wg danych portalu StayTeen.org). Najczęściej chodziło o presję, by zrezygnować z posiadania innych przyjaciół i spędzania z nimi czasu, zmuszania do niechcianych zachowań, krytyki wyglądu czy zachowania.

Dlatego rozmawiajmy o tym z dzieckiem. Sprawmy, by bacznie obserwowało swoje uczucia i potrafiło rozpoznać i właściwie zareagować, gdy ten „jedyny” przekracza granice.

Olivia

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.