Reklama
  • Wtorek, 27 października 2015 (11:05)

    Syn chce wyższe kieszonkowe

Mój syn poszedł do gimnazjum. Poznał nowych kolegów, którzy szastają pieniędzmi na prawo i lewo. Awanturuje się i twierdzi, że musi mieć kasę, by nie odstawać od innych. Nie rozumie, że więcej nie dostanie. Klaudia Borecka z Olsztyna.

No i jak? Dostanę kasę? – spytał natarczywie mój trzynastolatek, kiedy wrócił ze szkoły.

– Tak, 40 zł – odparłam. – Jak często? – Miesięcznie – wydawało mi się to oczywiste. – Żartujesz? – roześmiał się.  – Chłopaki z mojej klasy codziennie chodzą na pizzę po szkole, a ja co? Jak ten łach, muszę się tłumaczyć. Na dużej przerwie kto inny częstuje a to chipsami, a to orzeszkami, a mnie nie stać nawet na to, żeby im colę postawić. Nareszcie mam kolegów, ale jak mi nie dacie więcej kasy, to jak długo? Oni ciągle gdzieś latają, a ja jak ten głupek... na obiad, do domu.

Reklama

– Może w domu nikt na nich nie czeka – odpowiedziałam. – Na ciebie tak. Poza tym nie stać nas na więcej. Możesz dostać 40 zł albo nic.  Kuba się obraził na taką „jałmużnę”. Kiedy wrócił z pracy mój mąż, aż się zatrząsł ze złości na tę jego uwagę: – A to gówniarz! Jak on śmie? Nie docenia tego, co dostaje, to nic mu nie damy! Ja w jego wieku zarabiałem, zrzucając sąsiadom węgiel do piwnicy, żeby matka miała co do garnka włożyć, a on...!

Uspokajałam męża mówiąc, że teraz są inne czasy, że sam chciał, żeby Kuba miał inne dzieciństwo niż on. Mąż wcześnie stracił ojca, biednie u nich było, choć matka się starała. – Jakoś musimy mu to przetłumaczyć... – Wychowaliśmy egoistę, który za nic ma to, jak się staramy – westchnął ze smutkiem mąż. Nie zgadzam się z nim. Kuba jest dobrym dzieckiem. Dobrze się uczy, nie sprawia większych kłopotów. Tylko w nowej szkole trafił na towarzystwo dzieci pochodzących z zamożniejszych domów niż nasz i... najwyraźniej mu to zaimponowało.

Czy mogę mieć do niego pretensję, że nie chce odstawać? Jednak naprawdę jesteśmy w takiej sytuacji, że każda złotówka się dla nas liczy. Nie ma mowy o tym, żeby Jakub dostał kieszonkowe, jakiego oczekuje, czyli co najmniej 200 zł jak powiedział. Może to był błąd, że nie wspominaliśmy z mężem przy synu, że się nam nie przelewa, nie liczyliśmy przy nim rachunków, nie rozpisywaliśmy wydatków... Ale nie chcieliśmy wciągać Kuby w kłopoty dorosłych.

Jak wytłumaczyć rozżalonemu trzynastolatkowi, że to nie jest kwestia naszych zasad, wymysłów, tylko twardej ekonomii?

Opinie internautów

@ Trzeba pozwolić mu na złość i... trzymać się wyznaczonej kwoty. Wiadomo, może mu się nie podobać, jednak to są pieniądze rodziców i to oni decydują o wysokości kieszonkowego. Trzeba z nim po prostu szczerze pogadać (bez osądów, wyzwisk) i wyjaśnić waszą sytuację finansową.~grb

@ Nigdy nie dostawałem kieszonkowego, bo rodziców nie było na to stać i jakoś przeżyłem. Jestem wykształcony, mam dobrą pracę i przyjaciół, którym nie trzeba imponować zaproszeniami czy stawianiem czegoś. Młodzież nie docenia tego, co ma... ~gość

@Jak gardzi 40 zł, to nic mu nie dajcie. Proste. Albo niech sam zarobi – wtedy będzie znał wartość pieniądza. ~jaa14

@ To nie są koledzy, tylko grupa niewychowanych smarkaczy, którzy chcą zaimponować nie wiadomo czym. Z takich najlepiej zrezygnować, a nie im się podlizywać. ~anya

@ Trzeba znaleźć złoty środek między dawaniem a ograniczaniem. Jeśli 40 złotych nie wystarczy synowi, pozwólcie mu dorobić. Może sprzedawać niepotrzebne rzeczy, pomagać sąsiadowi, myć okna... ~wapniak

@ I tak nie będą go chcieli w grupie. Skoro tak łatwo mu zaimponować, to znaczy, że nie ma swego zdania. To, czy będzie miał kasę, czy nie, nie ma żadnego znaczenia. ~takbedzie

@ Szkoda, że nie rozmawialiście z synem. Dlatego się złości. Gdyby był traktowany przez was poważnie, byłby bardziej wyrozumiały. ~Iza

@Rozumiem Kubę, kiedyś miałam tak samo. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak człowiek fatalnie się wtedy czuje. Łatwo powiedzieć: nie dam. Trudniej codziennie mówić wszystkim wokół: nie mam. ~myszka

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | Kuba | Oni | Oni

Zobacz również

  • Córka po urodzeniu syna szybko wróciła do pracy. To ja wychodziłam z nim na spacery, gotowałam obiadki, opowiadałam bajki i grałam w piłkę. Teraz wnuczek ma 11 lat i gdy go całuję, wyciera... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.