Reklama
  • Środa, 25 maja 2016 (13:05)

    Syn chce wyglądać jak kulturysta

Kiedy nasz syn, Antek, zaczął ćwiczyć, byliśmy z mężem zadowoleni. Miał prawie 15 lat, to trudny wiek. Widziałam, że jego koledzy z podwórka zaczynają popalać po kątach, popijać piwo. Z niepokojem obserwowałam syna. A on zapisał się na siłownię, była akurat w promocji, i spodobało mu się to.

Niestety, po kilku miesiącach przestaliśmy się cieszyć. Antek godzinami oglądał zawody kulturystów, a potem zapamiętale ćwiczył jakiś określony mięsień. – Lekcje odrobiłeś? – wciąż pytałam przed kolacją, bo jego oceny zaczęły się pogarszać. – Oj, mamo, zaraz zrobię – odpowiadał. – Jeszcze tylko 30 powtórzeń...

Reklama

– Nie powinieneś tylko ćwiczyć, synu – tłumaczył mu cierpliwie ojciec. – Nie może na tym ucierpieć nauka. Przecież wiesz, szkoła jest najważniejsza. Co zrobisz bez wykształcenia? Antek kiwał głową, ale stopni nie poprawiał. Na dodatek, zaczął od nas wymagać podwyższenia kieszonkowego. – Muszę częściej chodzić na siłkę – stwierdził.

– Nie mam takich wyników jak chłopaki. Muszę im dorównać. – Kochanie, nie stać nas na to – oponowałam nieśmiało.  – Zawsze tak mówisz! – odburknął, a mi zrobiło się przykro. – Bo to prawda! – Dobrze, nie chcecie mnie wspomóc, to sam sobie zarobię – postanowił.

– Nie ma sprawy, ale masz poprawić oceny! – dorzucił mąż. Tydzień później od kolegów syna dowiedziałam się, że trzy razy dziennie sprząta siłownię, żeby móc ćwiczyć. Spodobała mi się jego operatywność. Niestety, w szkole dalej mu szło kiepsko.

Po powrocie z wywiadówki postanowiłam go jakoś zmotywować do nauki i weszłam do niego do pokoju. Spłoszony wsunął pod łóżko karton wypełniony jakimiś plastikowymi słoikami.  – Co to? – spytałam.

– To... dla kolegi – stwierdził niepewnie. Zażądałam pokazania tego i... przeraziłam się. To były puszki z suplementami i odżywkami dla sportowców. Czytałam o nich jakiś czas temu, gdy zatruł się nimi syn mojej znajomej.  – Ty to łykasz? – zdenerwowałam się. – Przecież to jakieś świństwo! Rozchorujesz się! – To nie moje, ja to tylko mam... do jutra.

Zabroniłam mu jedzenia tego paskudztwa, tłumaczyłam, że rośnie, że musi jeść dużo naturalnych rzeczy, warzyw, owoców, że takie sztucznie pompowane mięśnie są nic niewarte. I że jego życie nie może się kręcić wokół siłowni. Ale wszystko jak grochem o ścianę. Chyba za wiele rzeczy naraz muszę mu przetłumaczyć i nie daję rady... Co robić?

Anita Krawczyk z Kalisza

Opinie czytelników

@ Sprawdź dokładnie, co łyka twój syn. Jeśli to tylko witaminy, to mu nie zaszkodzą. Jeśli to jednak specjalistyczne odżywki dla sportowców (często z tzw. drugiego obiegu), szybko pobudzające przyrost tkanki mięśniowej, po prostu je wyrzuć.~Dominika

@Nie zabraniaj mu chodzić na siłownię. To fajnie, że ma hobby. Tłumacz mu jednak cierpliwie, że nie powinien zaniedbywać nauki. Piątek nie musi mieć, ale porządne podstawy tak. Pochwal go za sprzątanie siłowni. Widać, że mu zależy i potrafi być samodzielny. Dlatego nie krytykuj go, tylko wspieraj. ~Ewa

@ On chce zaimponować: i dziewczynom, i kumplom. Niedługo straci zapał, zwłaszcza że takie odżywki kosztują. ~Baśka

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | Antek | kulturysta | Anita | lekcje | Kochanie | Electronic Arts

Zobacz również

  • Tajemnice mózgu nastolatka

    Mijają kolejne „naste” urodziny i czujesz, że tracisz kontakt ze swoim dzieckiem. Ono ledwie znosi twoją obecność, a czasami zachowuje się, jak by postradało rozum. Oto rewolucyjne odkrycia... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.