Reklama
  • Wtorek, 4 października 2016 (13:06)

    Nastolatek się buntuje, ale możecie się porozumieć

Starasz się znaleźć wspólny język z dorastającym dzieckiem i nie wiesz, jak to zrobić? Na wasze pytania odpowiada psycholog - Magdalena Piasecka, psycholog i psychoterapeutka z Poradni Zdrowia Psychicznego w Warszawie.

Mój nastoletni syn wciąż powtarza, że nie interesuje go zdanie rodziców. Dla niego liczą się tylko koledzy. To ich opinia jest ważniejsza, a my „się nie znamy”, „nie wiemy nic o świecie”. Czy tak już będzie zawsze? Klaudia z Nałęczowa.

Reklama

Zdecydowanie jest to tymczasowe zachowanie. W trakcie całego rozwoju człowieka kilkakrotnie zmieniają się osoby, które są dla nas ważne.

Gdy jesteśmy dziećmi, są to rodzice, potem jest pani z przedszkola, wychowawca ze szkoły, rówieśnicy, wreszcie inni dorośli. Wraz z wiekiem kształtują się nasze przekonania i poglądy. Ktoś inny staje się ważny, ale to nie znaczy, że rodzic przestaje się liczyć.

Jeśli wydaje ci się, że twój nastolatek cię nie słucha, to na szczęście się mylisz. Twój syn słyszy, co mówisz i wbrew pozorom, chce wiedzieć, co myślisz. Nie powie ci tego wprost, bo nie chce, żebyś myślała, że sobie nie radzi. Nie musisz powtarzać mu tysiące razy, co powinien zrobić. On rozumie, co nie znaczy, że zawsze będzie postępował po twojej myśli. Gdy za bardzo będziesz naciskała, zrobi na odwrót.

Pamiętaj też, że świat popędził do przodu i rzeczywiście na wielu rzeczach dorośli mogą się po prostu nie znać. Trzeba do tego podejść z cierpliwością i pokorą. Nie udawajmy, że wiemy wszystko, bo w niektórych dziedzinach to dzieci mogą być ekspertami. Starajmy się być na bieżąco albo otwarcie mówmy „nie wiem, ale się dowiem” albo „to ty mi powiedz, jak jest!”.

To dla nich ważne, gdy mogą nam zaimponować. Nie pozwalaj jednak, by zwracał się do ciebie lekceważącym tonem. Wzajemny szacunek jest bardzo ważny.

Córka, która ma 16 lat, chce robić wszystko po swojemu: ubierać się na czarno, malować, robić tatuaż. Dla mnie jest jeszcze dzieckiem i jestem za nią odpowiedzialna. Nie mogę jej na wszystko pozwalać… Czy popełniam jakiś błąd? Agnieszka z Nowego Dworu Mazowieckiego.

Młodzież najczęściej buntuje się wobec tych wartości i zasad, które w domu są bardzo intensywnie pielęgnowane. Na przykład, jeżeli jesteście osobami bardzo wierzącymi, to dziecko może w okresie dojrzewania stwierdzić, że wątpi w istnienie Boga albo że jest ateistą.

Z jednej strony chce zobaczyć, jaka jest wasza reakcja i wystawić na próbę waszą cierpliwość, z drugiej próbuje małymi krokami budować w sobie poczucie autonomii. Potem często wszystko wraca do normy. Gdy małe dziecko uczy się chodzić, wiązać buty i jeździć na rowerze, pozwalamy mu na porażki. W okresie dorastania jest podobnie. Tam, gdzie możemy, po prostu odpuszczajmy.

Jeśli to nie zagraża zdrowiu córki, nie jest niezgodne z prawem, pozwól jej decydować o sobie. Jeśli chce chodzić ubrana na czarno, trudno. Przy okazji kolejnych pomysłów zawsze rozmawiaj i pokazuj konsekwencje. Młodzież nie zawsze jest ich świadoma. „Makijaż w szkole nie jest mile widziany, możesz mieć obniżoną ocenę z zachowania. Umówmy się, że po szkole lekko cię pomaluję” – negocjuj na każdym kroku.

Pamiętaj, że im poważniej traktujesz nastolatkę, tym mniejszą ma potrzebę, żeby forsować swoje racje i udowadniać dookoła, że jest dorosła. Szukajmy kompromisów. Im bardziej jesteśmy sztywni w swoich zasadach, tym młodzież mocniej się buntuje. Dorastające dzieci najbardziej potrzebują akceptacji. Chcą wiedzieć, że będziemy przy nich bez względu na to, co wymyślą.

Z córką do tej pory miałyśmy dobry kontakt, ale teraz, gdy ma 15 lat, zachowuje się jakby miała na mnie alergię. Wciąż się złości, „pyskuje”, bywa nawet agresywna. Cały czas się kłócimy, właściwie o błahostki. Robi wszystko dokładnie na odwrót, jeśli o coś proszę. Jak do niej dotrzeć? Sylwia z Nadarzyna.

Zmiany hormonalne w organizmie twojej córki sprawiają, że jej nastrój może być niestabilny. Z jednej strony wpada w złość, a za chwilę znów jest radosna, za pięć minut nadąsana, a potem w euforii itd. Okres dojrzewania jest okresem przygotowania dziecka do asertywnego zachowania w dorosłości. Dlatego nie warto tłumić jej reakcji.

Co możesz zrobić, gdy spotykasz się z wybuchem złości i agresji dziecka? Przede wszystkim miej świadomość, że córka nie robi tego specjalnie. To tylko wynik dojrzewania. Bardzo często też przenosi swoje negatywne emocje z relacji z rówieśnikami na dom. My czasami robimy podobnie wracając z pracy. Pamiętaj, by nie odpowiadać agresją na agresję. Gdy jesteś naprawdę zdenerwowana powiedz: „Muszę się uspokoić, potem porozmawiamy”.

W przeciwnym razie wszystko skończy się krzykiem i kłótnią. Postarajmy się też wniknąć głębiej w jej zachowanie. Jakie uczucia kryją się pod złością? Złość jest najczęściej uczuciem wtórnym. Pod nią jest dużo lęku, smutku, niepewności. Dowiedz się, dlaczego. Zaakceptuj prawo córki do złości, ale nie akceptuj formy, jaką przybiera. Jeśli cię obraża, stawiaj granice.

Zrób to jednak dopiero wtedy, gdy jest spokojna: „Rozumiem, że się złościsz. Ale przykro mi, gdy tak do mnie mówisz…”, „Jesteś zdenerwowana. Rozumiem, co czujesz. Zastanówmy się, czy są jakieś inne sposoby, żebyś mogła wyrazić swoją złość.”

Odkąd mój syn skończył 17 lat, przestał nam mówić, dokąd wychodzi, z kim i kiedy wróci. Nie jest jeszcze pełnoletni, więc powinniśmy wiedzieć, co robi? On twierdzi, że nie mamy do niego zaufania, a jest przecież dorosły. Nie chcemy go ograniczać, ale musimy wiedzieć, co się z nim dzieje. Dorota z Olsztyna.

Rodzice muszą pogodzić się z tym, że z czasem tracą kontrolę nad swoimi dziećmi. Młodzi ludzie mają prawo do swoich tajemnic, spraw, o których nie mówią rodzicom. Zastanów się, czy syn zawsze musi mówić, dokąd idzie? Czy może tylko, gdy wychodzi wieczorem na imprezę? Może warto w ciągu dnia dać mu trochę swobody? Ustalcie razem zasady.

Staraj się unikać przesłuchań i zmień formę komunikacji z autorytarnej na bardziej liberalną. Mów dużo o sobie: „Dorastasz, rozumiem to, pamiętam ten czas. Chciałabym jednak, żebyśmy coś wspólnie ustalili, wzajemnie szanowali swój czas i uczucia.” Powiedz, dlaczego to dla ciebie ważne.

Mój 12 letni syn stwierdził, że nauka nie jest mu potrzebna. Uważa, że wystarczy, żeby zdał, a resztę czasu poświęci na to, co lubi. Rozumiem, go, ale przecież ma przed sobą liceum, studia? Marta z Poznania.

Jeżeli do tej pory nauka w domu była najważniejsza i oboje z mężem kładliście na nią bardzo duży nacisk, to niestety bunt syna był nieunikniony. Warto wtedy pokazywać mu konsekwencje jego zachowania: „Jeśli nie będziesz się uczył, trudniej będzie ci dostać się do wybranego gimnazjum, a potem liceum i na studia. A przecież chciałeś być informatykiem, reżyserem, weterynarzem”.

Warto także uzgadniać z dzieckiem jego ścieżkę edukacyjną. Nie twórzmy sami planu na jego życie. Przy okazji pamiętajmy, że rozwój społeczny nastolatka jest także bardzo ważny. On potrzebuje kolegów, czasu spędzonego z nimi, czasu na zabawę i nudę. Chce też robić coś „dla siebie”, mieć hobby i zaimponować tym otoczeniu. Warto zapytać syna wprost: „Zauważyłam, że ostatnio narzekasz na szkołę, nie chcesz do niej chodzić.

Czy wiesz dlaczego tak się dzieje?”. Nie róbcie mu wyrzutów, nie krzyczcie, starajcie się zrozumieć. Może warto czasem trochę obniżyć wymagania? Nie ze wszystkich przedmiotów musi być najlepszy. Dajmy mu przestrzeń na rozwój osobisty.

Moja 16-letnia córka zaczęła ostatnio spotykać się z nowymi znajomymi. Są starsi od niej i bardzo jej imponują, bo cały czas o nich mówi. Boję się, żeby nie zaczęła próbować alkoholu, papierosów i narkotyków. Jak to sprawdzić i ją ustrzec? Magdalena z Krakowa.

Gdy córka mówi o swoich nowych znajomych, to świadczy o tym, że ma do ciebie zaufanie. Być może nawet chce uzyskać twoją aprobatę dla tej znajomości? Może chce, żebyś także polubiła jej kolegów? Wykorzystaj to. W przyjaznej atmosferze porozmawiajcie o tym, dlaczego jej imponują, jacy są, co robią w wolnym czasie. Poznaj ich, a jeśli to możliwe, nawet zaproś do domu.

Warto także zdać sobie sprawę, że nie uchronimy dziecka przed używkami. Możesz ją uczyć z czym wiąże się nadużywanie alkoholu, narkotyków czy papierosów, najlepiej poprzez swoje zachowanie i mówienie o konsekwencjach. Pamiętaj także, żeby dbać o jej wysokie poczucie własnej wartości, by nie musiała nikomu niczego udowadniać, sięgając po alkohol czy papierosy.

Na każdym etapie dorastania trzeba z dzieckiem ustalać zasady dotyczące godzin powrotu z imprezy, używek, naszych oczekiwań edukacyjnych itd. Potem warto do nich wracać oraz negocjować warunki.

Ostatnio przyłapałam swoją córkę-gimnazjalistkę na kłamstwie. Powiedziała, że jest u sąsiadki, a pojechały z koleżanką do miasta. Nie chcę jej szpiegować, ale martwię się, że nas oszukuje. Myślę nawet, żeby czasem przejrzeć jej komputer i komórkę. Czy mam do tego prawo? Monika z Nowej Soli.

To naturalne, że się martwisz, gdy córka nie mówi ci prawdy. Zadaj sobie jednak pytanie: „Jakbym zareagowała, gdyby zapytała mnie, czy może pojechać sama do miasta?” Zgodziłabyś się? Ona założyła, że powiesz „nie”. Może warto przemyśleć, czy granice, które postawiłaś córce nie są zbyt ciasne?

Z czasem zamiast nich wprowadzajmy zasady: o której powinna wrócić do domu, na co musi uważać podróżując środkami komunikacji, jak daleko może oddalić się od domu. Następnym razem zanim powiesz „nie”, zastanów się, co możesz zrobić, żeby córka zrealizowała swój pomysł. Chce jechać do miasta? Możesz ją podwieźć i odebrać. Może pojedzie z nią starszy brat, kuzyn lub kolega, do którego masz zaufanie?

Nie stosuj kar, rozmawiajcie. Zapytaj, co możecie zrobić, żeby córka miała do ciebie większe zaufanie. Z jakimi zasadami, które obowiązują w waszym domu się nie zgadza i jakie rozwiązania proponuje. Negocjujcie. Przeglądanie jej telefonu nie jest dobrym rozwiązaniem, to naruszanie prywatności, do której nastolatek ma prawo.

Masz 13-letni syn coraz częściej wyprowadza nas oboje z równowagi: nic mu się nie chce, wszystko „olewa”, nie sprząta po sobie, źle się do nas odzywa. „Was interesuje tylko szkoła i porządek w pokoju. Dajcie mi spokój” – mówi. Albo „Co mi zrobisz, jak nie posprzątam?”. To bardzo przekłada się na nasze relacje z mężem i atmosferę w domu. Zaczynamy siebie obwiniać, że źle go wychowaliśmy. Co robić? Anna z Rumii.

Bardzo dobrze go wychowaliście, ponieważ syn potrafi powiedzieć wam wprost, z czym ma problem. Wbrew pozorom krnąbrni nastolatkowie to ci, którzy w domu z rodzicami czują się bezpiecznie. Uczą się asertywności i granic, których przekraczać nie mogą. To ważne, w jaki sposób reagujecie na jego zaczepki. Agresją? Karami?

Ważne, żeby być łagodnym dla dziecka, ale stanowczym dla jego zachowania „Bardzo nam na tobie zależy, chcę się z tobą dogadać, ale nie zgadzam się na lekceważące traktowanie. A tak się czuję, gdy powiedziałeś do mnie….”

Pamiętajmy, że dzieci, którym brakuje bezpieczeństwa, nie buntują się. Dlatego warto uświadomić sobie, że takie zachowanie to normalny etap w rozwoju dziecka i w jego dojrzewaniu. Musicie działać wspólnie z mężem. Może teraz powinniście trochę odpuścić. Spędźcie z synem więcej czasu, ale niech on wybierze, co będziecie razem robić.

Nie bierzcie tak wszystkiego do siebie, to etap przejściowy. Tak naprawdę wychowujemy i kształtujemy dziecko do 12. roku życia, potem ta relacja bardzo się zmienia i polega bardziej na negocjowaniu, rozmowach i wspólnym uzgadnianiu zasad.

Martwię się o relację mojego 14-letniego syna z mężem. Nie dogadują się. Mąż często mówi „Gdy ja byłem w twoim wieku, to już pracowałem, pomagałem w domu, byłem najlepszy z matmy, w piłkę itd…” Wiem, że mąż chciałby jak najlepiej, ale chyba za dużo od niego wymaga. Mam rację? Katarzyna z Gliwic.

Moralizowanie i stawianie siebie za wzór nie jest dobrą metodą wychowawczą. To raczej buduje dystans pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Dziecko nabywa przekonania, że w niczym nie jest dobre, z niczym sobie nie radzi, nie spełnia oczekiwań rodziców. To jest nieprzyjemne uczucie i w okresie dojrzewania może powrócić ze zdwojoną siłą.

Dlatego warto porozmawiać z mężem. Nie pouczajmy dziecka, ale zachęcajmy je do pracy. Warto zastanowić się, co panowie mogliby robić razem i poszukać takiej aktywności. Piłka? Bieganie? Gry komputerowe? Skupcie się na dobrych cechach syna, wyciągajcie z niego to, co najlepsze, podkreślajcie, w czym jest dobry. Cieszcie się, że jest z wami, że jesteście razem.

Odkąd nasza córka zaczęła dorastać, coraz częściej słyszymy od niej: muszę wyjechać na obóz surfingowy, masz mi to kupić, chcę mieć nowe buty. Taka postawa roszczeniowa bardzo nas martwi, zwłaszcza, że nigdy tak się nie zachowywała. Aleksandra z Torunia.

Zastanów się, czy jej zachowanie nie jest podyktowane wpływem rówieśników. Porozmawiajcie o tym, co jej imponuje, czego pragnie w życiu, do czego dąży i co jest ważne w relacjach z innymi. Zapytaj jak się czuje w grupie, czy jest akceptowana, czy czuje się ważna. Ustal, jaka jest jej motywacja, gdy znów prosi o kolejne ubranie, gadżet, wyjazd. Czy chce tego, co mają inni, chce się wyróżniać, zaimponować komuś?

Porozmawiajcie, jak inaczej może osiągnąć swój cel. Możesz zaproponować także: „Jesteśmy w stanie dołożyć ci pieniądze na obóz czy buty, ale część musisz zarobić sama, na przykład malując płot u sąsiadki”. By uniknąć postawy roszczeniowej, warto włączyć dziecko w ustalanie miesięcznych wydatków: ile kosztuje czynsz, jedzenie, rozrywka, ile pieniędzy zostaje na przyjemności. Bardzo często młodzież nie ma o tym pojęcia.

Świat kobiety

Zobacz również

  • Córka po urodzeniu syna szybko wróciła do pracy. To ja wychodziłam z nim na spacery, gotowałam obiadki, opowiadałam bajki i grałam w piłkę. Teraz wnuczek ma 11 lat i gdy go całuję, wyciera... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.