Reklama
  • Czwartek, 25 sierpnia 2016 (11:05)

    Nastolatek i używki. Co robić?

Syn ma tylko 15 lat, a spróbował już smaku papierosa i trawki. Twierdzi, że latem może sobie na to pozwolić

Jak się bawiłeś? – spytałam mojego piętnastolatka po powrocie z obozu. Byłam ciekawa, co robił.

Marek rozłożył się na łóżku. – Fajnie. Zrobiłaś naleśniki? Moje ulubione? – No, pewnie – odparłam i z uśmiechem potargałam mu włosy. Zawsze na niego czekają, jak wraca z jakiegoś wyjazdu. To nasz taki mały rodzinny zwyczaj.

Reklama

– To sobie wezmę – poszedł do kuchni, a ja do łazienki. Jak kazałam, opróżnił tam plecak. Porozkładałam jego rzeczy do prania. Plecak też był brudny, więc stwierdziłam, że mogę go uprać z ciemnymi ubraniami. Przetrząsnęłam kieszenie. Wyjęłam chusteczki, drobniaki i jakieś bibułki oraz woreczek z czymś. Jakby tytoniem?

Do tego jeszcze jakieś dziwne skręty...

– Co to jest!? – wpadłam do kuchni i rzuciłam podejrzane rzeczy na stół. Marek, zajadając naleśnik, wzruszył niedbale ramionami. – Trawka. Zostaw.

– Trawka? Znaczy masz na myśli narkotyki?! I tak spokojnie o tym mówisz? Synku, jesteś narkomanem? Ty chcesz umrzeć? – głos ugrzązł mi w gardle. – Oj, wyluzuj! Jakim narkomanem? Wakacje są, trzeba trochę się zabawić. Kiedy jak nie teraz?  – To nie jest zabawa! – nie mogłam uwierzyć w jego beztroskę.

– Od tego się umiera! – Nie od trawy przecież! Mamo, nie histeryzuj. – Masz natychmiast z tym skończyć, rozumiesz? Natychmiast! – z nerwów już prawie krzyczałam. – Spoko – odparł i wyszedł z domu spotkać się z kolegami. Od tamtej pory nie mogę spać, bo to nie daje mi spokoju.

Rozmawiałam z mężem, ale on zlekceważył problem. – Daj chłopakowi spokój. Rzeczywiście, kiedy ma się zabawić i trochę poszaleć jak nie na wakacjach? Za naszych czasów też robiliśmy różne rzeczy i jakoś nikt nie zszedł na złą drogę...

– Ale to narkotyki! – Nie przesadzaj, to tylko trawa...  – I nie boisz się, że Marek może sięgnąć po coś mocniejszego, jak to mu przestanie wystarczać? – Nie jest taki głupi. Nie jestem pewna, czy mój mąż ma rację.

Uważam, że nie można sprawy lekceważyć. Syn musi natychmiast z tym skończyć! Obserwuję go teraz uważnie, obwąchuję jego ubrania, jak nie widzi i po kryjomu przeszukuję kieszenie. Niczego podejrzanego więcej nie znalazłam, ale nie jestem spokojniejsza. Martwi mnie jego stosunek do tych rzeczy.

Co mam zrobić? Jak przemówić mu do rozumu? Prośba nie zrobiła na nim wrażenia, czym mam mu zagrozić? Powiedzieć, że więcej nigdzie nie pojedzie, bo zawiódł moje zaufanie?

Krystyna Garlińska z Koszalina

@ Są takie rozmowy z nastolatkiem, które są naprawdę ważne. Do nich należy ta o narkotykach. Musisz ostro postawić sprawę: „nie” i koniec! Trawka może jest mało szkodliwa, ale to pierwszy krok, potem są schody w dół. Bądź twarda, nie ma innej rady. Przynajmniej syn będzie się ukrywał i mniej się struje. Jeśli uzna, że może, to rozpali się na całego. ~winona

@ Zachowujesz się tak, jakby Marek miał 5 lat, a nie 15! Naleśniczki, sprzątanie i pranie za niego? To on nie ma rąk? Ponieważ nic w domu nie robi, więc myśli o głupstwach. Jak by ci sumiennie pomagał, to teraz byś się nie bała. Zapełnij mu czas po szkole (niech sprząta, gotuje) lub zapisz na dodatkowe zajęcia, piłkę, cokolwiek. Wtedy nie będzie się zajmował jakimiś głupotami. ~Mirka

@ Wyjaśnij swemu nastolatkowi, że posiadanie narkotyków jest przestępstwem. Za to idzie się siedzieć. I zapowiedz mu, że nie wyłożysz na adwokata ani grosza.~baba

@Współczuję mieć takiego... męża. Zamiast zrobić porządek z małoletnim synem, to umywa ręce. Nie słuchają cię? To im nie usługuj. Niech radzą sobie sami.~Irka

@ Czy ty nie przesadzasz? Raz zapalił trawkę, a ty panikujesz. Ciesz się, że nie jest z tamtymi kolegami (w grupie często traci się rozsądek). Teraz daj mu spokój. Jeśli będziesz go ciągle kontrolowała i wciąż o to pytała, to nie dasz mu zapomnieć. I wtedy on może sięgnąć po trawkę po raz kolejny. ~feli

@ Nie możesz tego lekceważyć. Nadal go kontroluj, sprawdzaj mu kieszenie, tłumacz. Jeśli coś znajdziesz, zagroź, że umieścisz go w ośrodku leczenia uzależnień. Koleżanka uwierzyła synowi, że to nic takiego i że ma nad tym kontrolę. Po roku nic nie mogła już zrobić. ~Janka

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.