Reklama
  • Poniedziałek, 16 stycznia (08:00)

    Namówiłam córkę, by urodziła dziecko

„Nie mogłam pozwolić, żeby córka popełniła ten sam błąd co ja” – mówi Jolanta B. (49 l.) z Kalisza.

Nie wydaje ci się, że Małgosia od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje? – powiedziałam do Waldka. – Przychodzi ze szkoły, zamyka się w swoim pokoju, jakaś taka posępna jest – dodałam.

– Przygotowuje się do matury, pewnie ma dużo nauki – machnął ręką mąż. – Masz rację. Gdyby coś ją trapiło, to by mi powiedziała. Kilka dni później wróciłam do domu padnięta. Marzyłam o herbacie. – Małgosiu, co się dzieje? – spytałam córkę, bo usłyszałam, że wymiotuje. – Chyba dopadła mnie grypa żołądkowa – bąknęła.

Reklama

Kiedy wyszła, przyjrzałam się jej uważnie. – Idziemy do lekarza, zawiozę cię. No zbieraj się – zawyrokowałam. – Nigdzie nie idę – córka trzasnęła drzwiami od swojego pokoju. – Co się dzieje? Od kilku dni cię nie poznaję – nie odpuszczałam. Córka zaczęła szlochać. Popatrzyła mi w oczy, a potem dotknęła swojego brzucha. Zrozumiałam w jednej chwili. Była w ciąży. –

Małgosiu... – szepnęłam z przerażeniem. Z Wojtkiem chodziła od dwóch lat. Domyślałam się, co nieco, ale nigdy nie miałam śmiałości porozmawiać z córką na ten temat. Nie poszłam z nią do ginekologa, by zapisał jej tabletki. W domu na takie tematy po prostu się nie rozmawiało. – Stało się. Nic już nie zrobimy – powiedziałam. – O nie! Ja nie urodzę tego dziecka. Ono mi zrujnuje całe życie, chcę iść na studia, rozwijać się... Nawet nie wiem czy Wojtek to ten jedyny – krzyczała córka. – Co ty Gosiu mówisz? – oblał mnie zimny pot. Nie mogłam dopuścić do najgorszego. – Uwierz mi, że to zła decyzja. Ja ci pomogę, zajmę się dzieckiem. Wszystko się ułoży – odgarnęłam jej włosy. –

A co ty możesz o tym wiedzieć? – wściekała się. – Nie masz prawa... – wysyczałam, ale ugryzłam się język. Gosia trzasnęła drzwiami, a ja zostałam sama ze swoimi wspomnieniami. Przyjechałam wtedy na studia z małego miasteczka, byłam najzdolniejsza na roku. Nie chciałam tego wszystkiego zaprzepaścić. Kładłam się spać i myśli goniły jedna za drugą. Nie mogłam zasnąć. Gosia też się krzątała po mieszkaniu.

– Zrobić ci ciepłego mleka? – spytałam. – Tak – odparła. Podałam jej kubek. – Gosiu, proszę dobrze się zastanów nad swoją decyzją. To zostawia u kobiet piętno na całe życie – zaczęłam. Córka spojrzała na mnie uważnie. – Mamo, mówisz tak, jakbyś sama przez to przeszła – powiedziała z sarkazmem. – Żebyś wiedziała, że przeszłam – szepnęłam. – Ta ciąża zaprzepaściłaby trud włożony w naukę... – Byłaś w ciąży? – Gosia spojrzała na mnie z niedowierzaniem. – Nikt poza mną i moją matką o tym nie wiedział. Nawet mój chłopak... – Mamo... – Gosia chciała mi przerwać.

– Posłuchaj mnie dalej. Nie ma dnia, żebym nie myślała o tym co zrobiłam. Przecież to była ludzka istota. Dziecko, moje dziecko – nie mogłam powstrzymać łez. Córka mocno mnie przytuliłam. A ja długo płakałam. Nigdy nie czułam takiej ulgi.

– Małgosiu, razem z tatą ci pomożemy zajmować się maleństwem. Mogę pójść na wcześniejszą emeryturę, albo przejść na pół etatu. Coś wymyślimy. – A tata nie będzie na mnie wściekły? – Ojcem się nie przejmuj, biorę go na siebie – zapewniłam córkę. Tego samego dnia powiedziałam Waldkowi nie tylko o tym, co zrobiłam 30 lat temu, ale też o Gosi. To było chyba dla niego za dużo jak na jeden raz.

– Muszę się przejść – powiedział, zarzucił płaszcz i wyszedł. Kilka dni później Małgosia przyszła do domu z Wojtkiem. Chłopak był wyraźnie speszony. – Dzień dobry – przywitał się grzecznie. Mąż uścisnął Wojtkowi rękę i utulił Małgosię. – Damy radę, dzieci – powiedział, a mnie spadł kamień z serca.

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Mój 14-letni wnuk dostaje kieszonkowe od rodziców i natychmiast je wydaje na słodycze i niepotrzebne gadżety. Potem, gdy chce iść z kolegami do kina albo kupić zapiekankę, prosi mnie lub dziadka o... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.