Reklama
  • Środa, 3 kwietnia 2013 (10:35)

    Mój syn jest uzależniony od komórki

Od rana do nocy trzyma telefon w dłoni. Jasiek traktuje go jak superrozrywkę...

Kilka miesięcy temu mąż podarował naszemu 12-letniemu Jaśkowi telefon komórkowy. Syn długo go o to męczył. Prosił, prosił i uprosił.

Reklama

– A będę miał fejsa? – od razu zapytał. – No tak, masz dostęp do Internetu – odpowiedział mąż. – Super! Super! – Jasiek piszczał z radości.

Nie podzielałam tych zachwytów, ale: „Przynajmniej zawsze będę mogła sprawdzić, gdzie jest i co robi” – pomyślałam. Syn bardzo szybko „związał się” ze swoją komórką. Stała się dla niego czymś bardzo ważnym. Odkładał ją tylko wtedy gdy się mył.

Małgorzata K. z Włocławka

Co ten dzieciak wyprawia?

SMS-ował do kogo się tylko dało, do kolegów z klasy, z podwórka, kuzynów, nawet do dziadka i babci, którzy SMS-ów nie potrafią odebrać. Pisał na Facebooku.

– Nie przesadzasz? – spytałam, kiedy przysłał mi SMS-a z drugiego pokoju. – A po co mam wstawać, kiedy mam supersprzęt – odpowiedział szczerze zdziwiony. – Co ten dzieciak wyprawia? – nie mogłam się nadziwić.

– Nacieszy się, przejdzie mu – przyjmował to spokojnie mąż. Ale nie przeszło. Po miesiącu zostałam wezwana do szkoły. – Mimo zakazu, wystukuje SMS-y, gra w tetrisa...

Z Jaś kiem działo się coś niepokojącego…

Rozprasza siebie i innych. Nie pomagają upomnienia. Twierdzi, że często robi mu się słabo i musi dzwonić do państwa i mówić, jak się czuje – narzekała nauczycielka. Zdziwiłam się. Bo prawdę mówiąc nie zauważyłam, żeby z Jaś kiem działo się coś niepokojącego… – Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedziałam. Nie mogłam przecież kłamać, Jasiek był zdrowy jak ryba. Oczywiście, w domu, nie obyło się bez rozmowy z nim.

Jasiek brał nas na litość

– Jeśli jeszcze raz dowiem się, że używasz komórki na lekcjach, po prostu ci ją zabiorę! – stanowczo powiedział mąż. – Nie będę – przyrzekł. Jednak po tygodniu miałam telefon od nauczycielki. Nic się nie zmieniło. – Koniec z tym! Nie potrafisz dotrzymać słowa – stwierdził mąż. – Komórkę zostawisz w domu. – A jak mi się coś stanie? Jak się z wami skontaktuję? – Jasiek brał nas na litość. Nic nie pomogło. Komórka została „zaaresztowana”. Jasiek dostawał telefon tylko kiedy był w domu, wtedy nikomu nie przeszkadzał. Albo kiedy mieliśmy go na oku. I wtedy nadrabiał zaległości.

SMS-ował do mnie, kiedy byłam w kuchni i pytał, co będzie na obiad, prosił o kanapkę, coś do picia…

Na początku dałam się nabierać i odczytywałam te wiadomości. Potem oczywiście przestałam. Tłumaczyłam mu, że niepotrzebnie wydaje pieniądze, że to marnotrawstwo. – Przecież to z mojego kieszonkowego – mówił z pełną powagą. Nagabywał nas o zwrot komórki na stałe.

Jak go nauczyć rozsądku?

– Mój syn niedługo przestanie w ogóle mówić – stwierdziłam w rozmowie z koleżanką. – Co się dziwisz. Dla dzieciaków to coś oczywistego. U mnie w domu jest to samo. Dziewczynki żyją Facebookiem. Rano, ledwo oczy otworzą, pierwsze co robią, to sprawdzają jakie tam mają nowe wpisy. Nic nie poradzisz, takie czasy – koleżanka była pogodzona.

Nawet babcia trzymała stronę Jaśka. – Oddaj dziecku telefon. Przecież sami mu go kupiliście. Chyba chcesz mieć z nim kontakt... – mówiła zaskoczona naszą decyzją. – Chcę, oczywiście, że chcę. Ale musi nauczyć się z niej rozsądnie korzystać – byłam nieprzejednana. Tylko, jak go tego rozsądku nauczyć? I tu jest problem.

250 zł to nagroda za najlepszy – nadesłany do redakcji i opublikowany tekst w numerze. Dla autorów pozostałych nadesłanych i opublikowanych prac nagroda 150 zł. Za nadesłane i opublikowane zdjęcie nagroda – 50 zł. Warunkiem jest zgoda na publikację wizerunku.

Wasze opinie

- Prawda zaboli, jednak wasz syn popadł w nałóg. Jest uzależniony od telefonu komórkowego. Zanim jednak udacie się z nim do specjalisty, to może po prostu zorganizujcie mu czas tak, by nie miał chwili na korzystanie z telefonu. A komórkę dajcie mu tylko w weekendy, aż do poprawy jego zachowania.~dimples

- Och, przesadzasz. Wszystkie dzieciaki teraz są niemal przyrośnięte do swoich komórek. Tak już po prostu jest. Kiedyś się na lekcjach pisało do siebie liściki na kartkach i podawało je pod ławkami (kto tego nie robił?). A teraz są inne sposoby i nie trzeba się ograniczać tylko do klasy. To przecież nie znaczy, że syn się nie uczy. A nauczyciele, wiadomo, muszą za to gonić. ~Kulka - Po prostu, zabierzcie mu komórkę. Kolejną dostanie, jak dorośnie i zmądrzeje. Chyba wystarczająco udowodnił, że dla niego to jeszcze nie ten moment.~Inga

- Taki jest uboczny skutek rozwoju techniki. Oczywiście, najszybciej na nowinki reagują młodzi. Błyskawicznie je akceptują i pojmunją. Komórki stały się faktem. Trzeba tylko umieć z nich korzystać i to tak, żeby nie przeszkadzały w życiu. Wytłumacz synowi, że SMS-y i Face-book mogą poczekać aż skończy się lekcja. Jeśli tego nie zrozumie, zabierz mu telefon. Ból będzie dotkliwy, ale może przyniesie skutek... ~Felicja

- A mnie się wydaje, że zabieranie komórki nic nie da. Młody musi wyrosnąć z tego szczeniackiego wieku i przestać traktować komórkę jak zabawkę. A więc cierpliwości, jeszcze dwa, trzy lata... ~Weronika - Daj mu jeszcze jedną szansę. Ale przed- tem porozmawiaj z nim poważnie. Powiedz mu, że jeśli nie będzie wyłączał telefonu na lekcjach, to mu go zabierzesz. I potem, jeśli się nie poprawi, zrób to. Dotrzymaj słowa! ~Nika

Komentarze pochodzą z portalu INTERIA.PL Co tydzień na stronie www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne zamieszczamy streszczenie kolejnej historii.

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | komórki

Zobacz również

  • Mój 14-letni wnuk dostaje kieszonkowe od rodziców i natychmiast je wydaje na słodycze i niepotrzebne gadżety. Potem, gdy chce iść z kolegami do kina albo kupić zapiekankę, prosi mnie lub dziadka o... więcej

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 97 osób Dodaj komentarz
stefko

~stefko -

Mieliśmy podobny problem ,który można było rozwiązać ,co miesiąc zmiejszaliśmy kwotę do tzw wygadania oczywiście były pytania czy my coś robimy czy tota pir-------- sieć tłumaczyłem ze uczynię wszystko aby zycie z komórką w ręku się skończylo wówczas była agresja krzyki że wy staży jesteście pije------ ale nie byliśmy jemu winni mówiąc na wzajem .Zaczęły się kradzieże pieniędzy ,kupiliśmy kasetkę pancerną jak już nie miał z kąd brac pieniędzy to rzucił komórką o scianę zę nie ma za co rozmawiać więc kom nie jest potrzebna daliśmy jemu 20 pln to zapytał za co ma sobie naprawić kom w odpowiedzi otrzymał słowa ,których uczyliśmy jego odkąd pamiętam szanuj wszystko co dostałeś od nas bo kiedyś ty będziesztyle wart ile twoje uczynki .Dokładniej to brzmiało'' nie uwazałeś jak robiłeś to teraz rób jak uważasz. Całkowite odcięcie od finansów daje tylko dobre skutki .To my sami robimy największy błąd dając im to co chcą ,wymuszają a w ostatniej fazie zastraszają pomijając margines bo oni potrafią za 20pln zamordować