Reklama
  • Poniedziałek, 25 lutego 2013 (11:48)

    Jak rozmawiać z nastolatkiem o zmianach?

Każda rodzina przechodzi czasem trudne chwile. Jak rozmawiać o nich z dorastającymi dziećmi, radzi psycholog i psychoterapeuta, Konrad Lewandowski.

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

W rozmowie należy pozwolić nastolatkowi na wyrażenie swoich uczuć i emocji. To podziała oczyszczająco, terapeutycznie.

Zacznijmy od utraty pracy przez rodzica. Czy to prawda, że nastolatki przeżywają ją mocniej niż kilkulatki?

Reklama

Konrad Lewandowski: Dzieci poniżej 10. roku życia nie rozumieją konsekwencji pewnych zdarzeń. Nie wiedzą, co oznacza bezrobocie. Nastolatki pojmują to w lot. Nawet jeśli nie doświadczyły biedy, znają ją z obserwacji, opowieści. Nie są jeszcze stabilne emocjonalnie, a wyobraźnia często rysuje przed nimi najczarniejsze scenariusze, więc taką zmianę mogą przeżywać wyjątkowo mocno. Dlatego gdy w rodzinie dzieje się coś ważnego, należą się im wyjaśnienia.

O.: Jak to powiedzieć dzieciom?

K.L.: Najlepiej jak najprościej. Na przykład: „Zostałem zwolniony z pracy”. Potem trzeba realistycznie przekazać, na czym będzie polegało pogorszenie statusu materialnego. Można ująć to tak: „Musimy sprzedać dom, bo teraz nie stać nas na jego utrzymanie. Ale kupimy mieszkanie, więc tam się przeprowadzimy”.

Warto wyjaśnić dzieciom, że rodzina będzie mieć mniej pieniędzy na różne zachcianki, ale nie odmawiać im wszystkiego, żeby nie poczuły się ukarane: „Nie będzie nas stać na takie wakacje jak w ubiegłym roku, ale mamy pieniądze na książki, ubrania i skromniejsze niż dotąd, ale jednak przyjemności.

Nie musicie się o to martwić”. Rozmowa powinna być przeprowadzona na spokojnie, z wyrozumiałością i poszanowaniem emocji.

O.: Łatwo powiedzieć. Tylko jak zachować spokój, gdy świat wali się na głowę? Udawać twardziela?

K.L.: Generalnie z ludźmi, także z dziećmi, najlepiej rozmawiać szczerze. Ale muszę od razu zaznaczyć, że ta zasada sprawdza się tylko w wówczas, gdy rodzice emocjonalnie radzą sobie w zaistniałej sytuacji.

O.: To znaczy…?

K.L.: Jeśli np. po utracie pracy rodzice mają obawy, że nie zdołają zapewnić rodzinie utrzymania albo że z powodu niezapłaconych rachunków wylądują z dziećmi na ulicy, nie powinni im o tym mówić. W ten sposób obarczają je odpowiedzialnością za rodzinę. Dzieci mogą zrozumieć, że to od nich zależy jej los. A przecież to nieprawda.

O.: Czyli dla dobra dzieci rodzice nie mogą dać po sobie poznać, że sytuacja ich przerosła?

K.L.: Wątpliwościami i trudnymi emocjami rodzice powinni dzielić się z dorosłymi bliskimi, przyjaciółmi lub psychologiem. Rozmowy w gronie dorosłych pomagają realistycznie ocenić sytuację i ostudzić emocje. W tym sensie pozwalają przygotować się do przedstawienia sytuacji dziecku.

O.: Skoro sprawa zostanie rozwiązana w gronie dorosłych, to może lepiej nic nie mówić dzieciom?

K.L.: Nie warto mówić o sprawach, które ich nie dotyczą. Ale ukrywanie przed dorastającym dzieckiem faktu, że ojciec czy mama stracili pracę, nie ma sensu, bo ono i tak odczuje, że budżet domowy się zmniejszył.

Stres i podenerwowanie rodziców szybko staną się dla niego czytelne. A ponieważ nie będzie wiedziało, czym ten stan jest spowodowany, zacznie szukać winy w sobie. Zamiast się w to wikłać, lepiej od razu wyjaśnić sytuację.

O.: Przełomowym momentem może być też przeprowadzka do innego miasta lub kraju. Jak nastolatkowi powiedzieć, że będzie musiał zmienić szkołę?

K.L.: Znów – jak najprościej: „Musimy się przeprowadzić, a ty będziesz musiał zmienić szkołę”. Ale uwaga. Rzeczowym argumentom, np.: „Tata dostanie tam lepszą pracę”, „Zamieszkamy w większym mieszkaniu, będziesz miał swój pokój”, powinna towarzyszyć postawa zrozumienia wobec dziecka: „Rozumiem, że się złościsz. Wiem, że to dla ciebie trudne, bardzo przykro mi z tego powodu”. Ważne, aby takie zdania były wypowiadane szczerze, żeby wyrażały akceptację dla przeżywanego przez dziecko rozżalenia, zawodu, lęku. Jeśli o to zadbamy, obdarzymy je ważnym wsparciem.

O.: A gdy na taką wiadomość nastolatek zareaguje agresywnie...?

K.L.: W tym wieku szkolne przyjaźnie są bardzo ważne, więc trzeba przygotować się na krzyki, płacz, trzaskanie drzwiami. Takie zachowania są normą. Rodzice mu- szą je zaakceptować, przeczekać i wesprzeć. Natomiast jeśli nastolatek zaczyna postępować w sposób, który budzi obawy o jego życie lub zdrowie, należy postawić granicę autodestrukcyjnym zachowaniom i zgłosić się do psychologa.

O.: Jak poinformować nastolatka o tym, że rodzice się rozwodzą?

K.L.: Najlepiej wspólnie, dbając o to, by świat dziecka się nie rozpadł. W takiej sytuacji najważniejsze jest jasne wyrażenie miłości i akceptacji wobec niego przez ojca i matkę. Dziecku należy się czytelny sygnał: „Rozwód między nami niczego nie zmienia w naszym uczuciu do ciebie”. Nastolatkowi należy powiedzieć wprost, że rozstanie rodziców wynika jedynie z ich relacji. Ma prawo przeżywać niezgodę, żal, złość, smutek, natomiast nie ma żadnych powodów, aby czuł się winny i odpowiedzialny za tę sytuację. Trzeba wyjaśnić, że choć będzie mieszkać z jednym z rodziców, wciąż będzie miał ich dwoje i każde z nich chce być obecne w jego życiu.

O.: Co w sytuacji, gdy tata zakłada nową rodzinę, a z obecną zrywa kontakt?

K.L.: Rzadko zdarza się, że ojciec chce zerwać stosunki z dzieckiem. Raczej ogranicza kontakty, bo nie wie, jak zachować się w nowej sytuacji. Boi się pytań, wyrzutów, pretensji. Dlatego lepiej nie nastawiać dziecka przeciwko niemu, nawet jeśli postąpił lub postępuje wobec matki nie tak, jakby chciała, albo nie tak, jak powinien.

O.: Korci, by powiedzieć: „To wszystko przez tę jędzę, jego nową żonę!”?

K.L.: Takie usprawiedliwianie ojca może budzić w dziecku nadzieję, że ten zmieni zdanie i zapragnie kontaktu z córką lub synem. A wcale nie musi się tak stać.

O.: A jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci rodzica?

K.L.: Nie ma uniwersalnego sposobu. Nastolatkowi śmierć rodzica burzy podstawowy porządek, odbiera poczucie bezpieczeństwa. O tak dramatycznej sytuacji należy rozmawiać szczerze i otwarcie, być czułym, odważnym i otwartym na przyjmowanie „morza” traumy, którą przeżywa dziecko. Nawet jeśli jej przyczyną jest samobójstwo lub zabójstwo, nie powinniśmy kłamać. Nie wolno też pozostawić żadnego z pytań dziecka bez odpowiedzi. Wiele zależy też od tego, w którym momencie ma odbyć się rozmowa. Żałoba tuż po śmierci matki lub ojca jest odczuwana inaczej niż w czasie pogrzebu, kilka tygodni albo kilka miesięcy później. Na początku dziecko przeżywa szok. Może być zablokowane, zaprzeczać sytuacji, nie płakać. Taki stan może trwać od kilku godzin do kilku dni.

O.: Niektóre dzieci nie chcą rozmawiać, zamykają się w pokoju…

K.L.: …czyli jasno dają do zrozumienia, jakie mają potrzeby w danym momencie. W takiej sytuacji nie warto przeszkadzać, lepiej znajdować się w pobliżu. Co jakiś czas zapukać i nawet nie przekraczając progu, powiedzieć: „Jestem tu i czekam. Może chcesz pogadać albo pobyć razem?”. No i nie warto zrażać się odmową.

O.: A potem…

K.L.: Czasami po pogrzebie pojawia się protest i lęk. Nastolatek może odczuwać złość i gniew zarówno na bliskich, którzy inaczej przeżywają żałobę, jak i na osobę, która umarła. Może czuć się przez nią opuszczony, zdradzony. Często pojawia się też poczucie winy za niewłaściwe zachowanie wobec zmarłego albo obwinianie się za jego śmierć. Takie emocje mogą powracać po wielu miesiącach od śmierci matki lub ojca, wówczas gdy wydaje się, że „wszystko jakoś się ułożyło”, a dziecko wróciło do normalnej aktywności. Często dochodzi do tego w rocznicę śmierci rodzica. To typowy przebieg żałoby.

O.: Poczucie winy za śmierć matki czy ojca musi być wyniszczające?

K.L.: Dlatego trzeba je „rozbrajać”, mówiąc wprost: „To nie twoja wina, że tata zachorował. Po prostu tak miało być. Takie jest życie”. „Bardzo cię kocham, jestem szczęśliwy, że cię mam. Razem przejdziemy przez to wszystko”.

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj:

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

„Nić porozumienia. Jak rozmawiać z nastolatkiem”, Jelly Ellie, wyd. Sensus

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

„Jak mówić do nastolatków”, Adele Faber i Elaine Mazlish, wyd. Media Rodzina

„O problemach nastolatków”, Bogna Białecka, wyd. Święty Wojciech

A Tekst: Marta Małkowska

Olivia
Więcej na temat:Nie | rodzina | dzieci

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.