Reklama
  • Poniedziałek, 2 listopada 2015 (13:00)

    Czy kontrolować, na jakie strony wchodzi nastolatka?

Moja 12-letnia córka dużo czasu spędza w internecie. Mam do niej zaufanie, ale tyle się naczytałam o niebezpieczeństwach czyhających w sieci, że zaczęłam się o nią martwić. Może powinnam kontrolować strony, na jakie wchodzi? Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, jak to robić.

Dwie racje

Reklama

Sprawdzać, co robi w sieci, czy okazać mu pełne zaufanie? — to dylemat wielu rodziców nastolatków. „Pozwalając dziecku na niekontrolowany dostęp do wirtualnego świata, narażamy je na realne niebezpieczeństwo” — twierdzą zwolennicy internetowego nadzoru. „Nasi rodzice nie monitorowali wszystkiego, co robiliśmy, i krzywda nam się nie stała” — ripostują przeciwnicy.

Rację mają i jedni, i drudzy. Trzeba jednak pamiętać, że rodzice dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków znali świat swoich pociech. A współczesne dzieci kontaktują się ze światem, którego my nie znamy. I dlatego uważam, że jednak lepiej wiedzieć, co robią w sieci.

Nie zakazuj

Najlepszą metodą na zapewnienie dziecku bezpieczeństwa jest szczera rozmowa. Trzeba mu wytłumaczyć, jakie zagrożenia może napotkać w internecie, a także podpowiedzieć, jak powinno się w określonych sytuacjach zachować.

Ważne, by nie używać zakazów — zakazany owoc bardziej kusi, szczególnie nastolatków, którzy mają dużą potrzebę eksperymentowania.

Nie szpieguj

Dla większego bezpieczeństwa można zainstalować na komputerze czy smartfonie specjalny program rodzicielski, blokujący dostęp do wybranych stron. Jeśli nie wiemy, jak to zrobić, poprośmy o pomoc fachowca. Warto również przeglądać historię odwiedzanych stron, dzięki temu dowiemy się, czego dziecko szuka w sieci.

Zachęcam także do tego, by zaglądać do pokoju pociechy, kiedy korzysta z internetu, podpytywać, co robi, proponować pomoc. Pamiętać jednak należy, by nie przekraczać pewnych granic, co mogłoby stać się powodem konfliktu. Chodzi o to, by kontrola dziecka nie przypominała szpiegowania.

Należy więc robić to otwarcie, nie za plecami, podkreślając, że kieruje nami troska, a nie niezdrowa ciekawość czy brak zaufania. I bardzo ważne: pamiętajmy, by przy osobach trzecich, np. na rodzinnych spotkaniach, nie komentować tego, co odkryliśmy.

Nasz ekspert psycholog Joanna Zięba udziela porad oraz wskazówek, jak lepiej żyć, wyłącznie na łamach naszego pisma

Życie na gorąco
Więcej na temat:Nie | na | Joanna | "Joanna" | nastolatka

Zobacz również

  • Córka po urodzeniu syna szybko wróciła do pracy. To ja wychodziłam z nim na spacery, gotowałam obiadki, opowiadałam bajki i grałam w piłkę. Teraz wnuczek ma 11 lat i gdy go całuję, wyciera... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.